piątek

To co najsmaczniejsze, menu urodzinowe.

*

Lubię w kuchni zaskakiwać. 
Przyjęcia urodzinowe są fajnym sprawdzeniem umiejętności kulinarnych.
Oraz, można wyciągnąć stare, dobre, sprawdzone przepisy. 
Nic tak nie cieszy, jak szczęśliwa, napchana mała buźka prosząca o dokładkę. 
Radość również sprawiają goście dopytujący się:
"A jak zrobiłaś to? "
"I tak wszystko sama?!"
Sama, samiuteńka z dwójką dzieciaczków grającą na garnkach. 







Wielkimi krokami zbliża się weekend.
Najazdy rodzinne, spotkania ze znajomymi, wspólny i zarazem wyjątkowy obiad, lub jakieś okazję się trafiają. 
Mamusia dwoi się i troi, aby wszystkim smakowało i do tego chce zaskoczyć każdego czymś nowym.
Moje menu okolicznościowe,( w tym przypadku urodzinki Bułeczki) zawsze jest bardzo dokładnie przemyślane. Staram się o wszystkich pamiętać. Można trafić na alergika, wegetarianina, ogólnego marudę wszechstronnego, albo tkz. "francuskiego pieska".
Dzieci również mają wyrafinowane gusta, więc i dla nich staram się coś przyrządzić. 
Z racji, że faktycznie w domu byłam sama i zadanie okazało się troszkę skomplikowane. 
Dwójka urwisków latających pod nogami mamy w kuchni i mama na czele, pichcąca dla 11 osób. 
Postanowiłam nie bawić się w dania obiadowe. Bez zupy, obiadu, pieczeni itp. 
Ale to nie oznaczało, że zabraknie dań ciepłych. To właśnie było moje wow. Udało mi się wszystkich zaskoczyć.

O to, co można było zjeść na urodzinkach Alutki.


KANAPECZKI KOKTAJLOWE:

 Jako pierwsze pójdą kanapeczki na domowym chlebku, wycinane super urządzeniem. (klikamy, kto jeszcze wycinaka nie poznał). Dzięki temu, kanapki nie były nudne, a do tego brało się jedną i chaps! Łatwo, CZYSTO, i przyjemnie.


Przepis na domowej roboty chleb, znajdziecie tu



http://dziecinna-rewolucja.blogspot.com/2014/01/kulinarnie.html

W tym linku, również jest przepis na masło orzechowe.
A właśnie te kanapeczki zniknęły jako pierwsze.
Z masłem orzechowym i kremem czekoladowym. 
Miks przypominający w smaku snicersa.
Reszta to standard, wędlinka, żółty serek i ogóreczek, oliwka i papryczka czereśniowa.




Niebyła bym sobą, jakby na stole miało zabraknąć babeczek. 
Ukazały się w dwóch postaciach. Pierwsza z tajemniczym składnikiem a druga pod postacią torciku urodzinowego. 

BABECZKI Z TAJEMNICZYM SKŁADNIKIEM : 


Miękkie, "mokre" i z polewą czekoladową. 

- 200g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 4 łyżeczki kakao
- 150g cukru (ja dałam mniej)
- 150ml cherry coke ( tajemniczy składnik!)
- 100ml oleju
- 2 jajka

W jednym naczyniu zmieszać suche składniki a w drugim mokre. 
Delikatnie mieszając szpatułką, wymieszaj wszystkie składniki ze sobą . Tylko do momentu połączenia składników, mogą powstać " grudki". 
Piec w 200 stopniach przez 25min. 

Polewa:
150g czekolady (dowolnej) rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać łyżkę masła. Gotowe

Babeczki dekorujemy dowolnie. Najlepiej smakują z wiśniami i ciemną czekoladą. 


Uwielbiam torty w postaci muffin. 
Wygodniej podawać, nie trzeba brudzić dodatkowych naczyń i niema problemu z krojeniem.
 Są kolorowe i urocze. Zapraszam na moją wersję. 

MUFFINY URODZINOWE:



- 220g margaryny/masła
- 150g cukru (dałam mniej)
- 4 jajka
- 210g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 4 łyżeczki kakao
- 50g guziczków czekoladowych

Wszystkie składniki z wyjątkiem groszków zmiksować do gładkości. Na koniec, delikatne wmieszać czekoladowe guziczki. Piec w 170 stopniach przez 20-25min. 
Muffiny są jak puch i delikatne w smaku. 

Krem: 
- opakowanie serka mascarpone 
- 250g masła
- 1 i 3/4 szklanki cukru pudru
- barwnik ( Barwnik musi być suchy!!! mokry zacznie się rozwarstwiać w kremie)

Masło utrzeć do białości. Stopniowo dodawać cukier puder i serek. Na koniec wmieszać barwnik. 
Krem włożyć do lodówki. W warunkach pokojowych wytrzyma nawet do dwóch dni!.




To jeszcze nie wszystko!! 
Galaretki zatopione w czymś na styl panna cotta. 
Zdjęcia z tego wszystkiego zapomniałam, ale ruszcie fantazją i pomyślcie o dużych kieliszkach a w nich mienią się różnokolorowe galaretki zatopione w białej chmurce. Efektowne, prawda? A jakie smaczne. 

ŚMIETANOWIEC: 

- 5 galaretek
- 3 łyżki żelatyny
- mlek skondensowane, niesłodzone 7,5%  
- 50g cukru pudru
- cukier wanilinowy 
- 200 ml śmietanki 30% 

Oddzielnie przyrządzamy każdą galaretkę. Rozpuszczamy je w 400ml wody ( nie w 500ml!!). Proponuję przygotować ją dzień wcześniej. Kiedy galaretka stężeje, kroimy ją w kosteczkę. 
Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości gorącej wody. 
Śmietankę miksujemy aż zacznie gęstnieć, powoli dodajemy cukier puder i cukier wanilinowy. Do ubitej śmietanki wlewamy mleko skondensowane, nadal ubijamy.Kiedy wszystko się połączy, można dodać żelatynę. Dokładnie ubijamy i tą mieszaniną zalewamy galaretki. Wkładamy na noc do lodówki i gotowe. 

Dzieciaki uwielbiają galaretki, a jest to taki fajny deser, że można z nim kombinować na wiele sposobów. 
Dodaj owoce, sama zrób galaretki z kompotu i wiele, wiele innych. 

Hitem dnia był deser na ciepło. Piekarnik włączyłam równo z przybyciem gości. Zapach stopniowo roznosił się po domu. Cynamon, goździki, palony cukier i......i jabłka. 

PIECZONE JABŁKA: 



Akurat przed wyjściem do sklepu, natknęłam się na ten przepis tu. 
Zrobiłam to po swojemu, zainspirowana oryginałem. 

12os. 
- 6 dużych jabłek
- mleko w tubce o smaku toffi 
- garść orzechów w karmelowej skorupce 
- cynamon, imbir, goździki, gałka muszkatołowa 
- cukier do posypania 

Jabłka przekrawamy na pół, wycinamy gniazda. Ja zrobiłam to przyrządzeniem do wykrawania kulek z arbuza. W miejscu w którym były nasiona wsadziłam po goździku. Jabłka obsypałam cukrem i przyprawami. Wstawiłam do piekarnika na 180 stopni i piekłam 30min. 
Po wyjęciu do środeczka wlewałam toffi i obsypałam je stłuczonymi kawałkami orzeszków. 

Rewelacja! Pyszne, ciepłe i sycące. 

Dla zrównoważenia słodkości na stole pojawiła się mozzarella z pomidorami i duuuużo oliwek. 
Mam nadzieję, że was zainspirowałam na ten weekend, mi zostało życzyć wam smacznego. 
Lecę szukać kolejnych kulinarnych inspiracji. 
Miłego weekendu, smacznego!