poniedziałek

Pod białą kołderką

*
No i jest. Spadł nocą. Nareszcie nastała zima.
Radość na twarzach dzieci, gdy ujrzą śnieg - nie do opisania. 
Od samego rana Kacperek błagał o spacer. 
" Maaaamooo! Na śnieg?!" 
" Maaaamo! Ale idziemy?"
" Śnieg?!" 
I Ali wymowne, lecz uroczo wypowiedziane:
"Hyyyyyyyyy!!"
Uwielbiam zimę. Za swoją wyjątkowość i czar.
Drzewa, trawa i budynki okryte puchową białą kołderką, niczym do snu.

Spacer staje się przyjemniejszy, chrupot śniegu pod stopami, 
wszędzie czerwone noski i piszczące radośnie dzieci podczas śniegowych zabaw. 


Chce was zabrać do malowniczego parku. 
Podczas spacerowania w " Lipowym gaju", co raz odkrywamy coś nowego. 
Cieszy mnie to, że w tak małej mieścince znajduje się takie miejsce. 
Dzieci mogą swobodnie się ganiać, a mąż poudawać braci z Tube Raiders. 
Kilka godzin cudownego zapomnienia i oderwania się od rzeczywistości. 

 





 











 A gdy zmarznięci, mokrzy i zakatarzeni wróciliśmy do domu, 
zjedliśmy szarlotkę przygotowaną przez Nenka (tatę, męża, Tomasa). 
Była pyszna.
  
(zdjęcie z książki kucharskiej)

Szczęśliwe maluchy, to szczęśliwa mama. 
Lubię takie produktywne dni, kiedy to radość na twarzy widać.