piątek

5 czynności, których nie warto robić jak masz dzieci w domu.

*


Porządek musi być!
Każda z nas lubi wiedzieć co gdzie w domu ma. Każda rzecz w domu swoje miejsce zna. 
Lubmy zapach czystego pomieszczenia, widok poukładanego prania i stąpać bosą stopą po
czystej podłodze. Część kobiet rozpoczyna dzień wraz z kurami, lub przed samym wzejściem słońca 
po to tylko, aby zaplanować dzień i uporządkować dom. Znamy zjawisko? Znamy.



Wstajemy skoro świt, pierzemy, gotujemy, zmywamy: naczynia, okna, podłogi itd...
Po paru godzinach możemy usiąść i stwierdzić, że wreszcie dom został doprowadzony do ładu.
Po paru minutach wstają dzieci i ład zostaje zakłócony, a w domu zapanował chaos.

Postanowiłam sporządzić listę prac domowych, które w sumie nie warto wykonywać przy małych dzieciach. Staje się to Syzyfową pracą, a takich prac nie lubimy. Oczywiście wszytko traktujemy z przymrużeniem oka, nie wykonując tych obowiązków zapewne mama, babcia, teściowa, albo opieka społeczna odebrałaby nam dzieci twierdząc, że dom zarasta nieprzeciętnym syfem. Chociaż z drugiej strony, czy po pięciu minutach dziecięcej zabawy, nasze cztery kąty właśnie tak nie wyglądają? 

1. Mycie okien
Piękna pogoda, słońce wpada do pokoi, ale jakieś zamglone i średnio widoczne. To znak, aby umyć okna. Nastała wiosna, potencjalne opady zmniejszyły się do minimum i należałoby zlitować się nad szybkami, aby cokolwiek można było jeszcze zobaczyć.
Czynność dość niewygodna, męcząca i niepożądana. W mieszkaniach jeszcze jak Cię mogę, bo tam od 4 do 6 okien na krzyż. W mieszkaniu, ehhhh od 10  wzwyż. Płyn, ocet, ściera i mordęga. Od paru do parunastu godzin machani rękami, aby efekt był zachwycający i bez smug. W końcu nam się udaje, siadamy i naglę bach! Śmichy, chichy i odciski łapek na szybach: 

- Pacz mamo!!! Rąsia!!!

A mama właśnie przeżywa mini wylew, załamanie nerwowe i zawał. 

2. Mycie podłogi
Kiedy już zauważymy, że mąż spowalnia, goście zostawiają skarpetki po sobie przyklejone do parkietu. Wiemy, że nadszedł czas na umycie podłogi. Kubeł ciepłej wody, mop, płyn i jazda. Godzina, dwie i koniec. Podłoga lśni w domu pachnie, a my jesteśmy szczęśliwe i zadowolone z dobrze wykonanej roboty. 
Po pięciu minutach nasz podopieczny zażyczy sobie soku, kanapki z nutellą, bułki z dżemem, lizaka, żelka, cokolwiek aby tylko wylądowała no podłodze i można by było rozmazać zawartość a na koniec podbiec do okna i odcisnąć pamiątkę. 

3. Pranie
Chyba każda z nas posiada kosz na brudną bieliznę?
Zapełnia się w zatrważającym tempie. Kosz opróżniony a jutro zapełniony do tego stopnia, aż się z niego wysypuję. Jak to możliwe?! Sam nie wiem, ale wiem, że zapomniałam jak wygląda już podłoga w pralni.Pralka nie nadąża, wysychanie nie nadąża i mama też nie nadąża. 

4. Odkurzanie
Moja ulubiona czynność. Odkurzacz stoi w gotowości 24h. 
Całe mieszkanko odkurzone, niema żadnego okruszka i kłaczka. I w tedy odwracasz się, aby wyłączyć sprzęt i dostrzegasz dziecko trzymające drożdżówkę francuską w dłoni, a za nim ciąg okruszków. Prawda, że miło. I dziecko je, trzeba docenić!

5.Sprzątanie zabawek
Wiadomo, że zabawki powinny sprzątać dzieci. Bywa jednak czasami inaczej i kiedy się już tak stanie, że mama postanowi posprzątać rupiecie dziecięce to naglę maluchy sobie o ich istnieniu przypominają i cała zawartość koszy ponownie wysypywana jest na dywan. 

Ile razy tak miałyście? A kto da radę zliczyć opisane sytuację. 
Chciałoby się nie myć okien, podłogi, nie odkurzać itd, ale jaki by to miało sens? Zarosnąć brudem? Niby jakieś rozwiązanie, ale na krótką metę.
Dom jest dla rodziny, dla dzieci. Ważne jest aby czerpać przyjemność ze wspólnie spędzanego czasu, a że czasami do podłogi się przykleimy, lub na oknach witraż z rączek widnieje, trzeba klapki na oczy założyć i jutro znowu wziąć się do roboty. Takie porządki, to też fajna forma fitnessu.
Niema to jak czysty dom i wpadające szczęśliwe dziecko, prosto z piaskownicy.