niedziela

posiłek podano

*



Często piszę o jedzeniu. 
Niestety jest to jeden z głównych problemów, w związku z dzieciaczkami. 
Są te co jedzą za dwóch a nawet trzech, są takie co nie chcą jeść i koniec, no i jest Kacperro. 



Na tego ostatniego trzeba mieć sposób.
Z zakupieniem specjalnych talerzyków dla dzieci, chciałam poczekać aż Ala osiągnie roczek. 
Jednak z propozycją przetestowania zgłosiła się do mnie firma Matiroom. 
I tak wybrałam sobie zestaw dwóch talerzyków firmy Tommee Tippee.
Marka ogólnie mi znana, bardzo przeze mnie i  moje dzieci lubiana.



Nic tak nie działa na malucha jak mały podarunek. 
Coś nowego i kolorowego zawsze zachęca do zabawy i przetestowania owej rzeczy na miliony sposobów. 



Myślałam, że moja królewna będzie za mała i nie poradzi sobie z samodzielnym jedzeniem.
Już w głowie latały mi obrazy z tym bajzlem i jedzeniem rozmazanym wszędzie, gdzie tylko się da. 
Dziecko okazało się sprytniejsze niż mama myślała. 
Trzy przegródki ułatwiły jej zadanie. 
Kolor miseczek i ich wygląd bardzo dzieciom trafiły w gusta.




Kacperkowi spodobały się dwie głębsze przegródki, w które z łatwością mógł wlewać spore ilości ukochanej czerwonej substancji, zwanej ketchupem.



Miseczki są wykonane z niezniszczalnej(przesadzam) substancji, dzięki której mimo licznym uderzaniom o podłogę, spadaniu z wysokości, nie uległy deformacji. 

Z łatwością można je umyć w zmywarce, albo pod ciepłą wodą z płynem. 
Jedzenie nie przywiera.
Dodatkowym atutem jest to, że produkt nie zawiera bisfenolu A (BPA).

Znalazło się też parę wad. Jestem matką wymagającą i dość spostrzegawczą.
Skoro jedzonko z szybkością światła ląduje na podłogę, oznacza to że talerzyk słabo trzyma się powierzchni na której leży. I to mnie zdziwiło, bo Tommee Tippee robi rzeczy porządne i przemyślane, więc zaczęłam szukać, no i się dopatrzyłam.
Zwyciężył marketing i chęć wzbogacenia się na dzieciaczkach.
Talerzyki na spodzie nie posiadają warstwy zabezpieczającej przed przesuwaniem, czy spadaniem. 
Dziecko z łatwością może go zrzucić lub przesunąć. 
Ale producent wywiną się i dodatkowo można zakupić podkładkę, która jest przeznaczona dokładnie na ten komplecik. 


W sklepie Matiroom,  trwa teraz promocja na talerzyki trójdzielne z 24zł20gr na 20zł50gr. 
Są dostępne w trzech ślicznych i żywych kolorach, zielony, pomarańczowy i żółty. 

Dzieciaczki są bardzo zadowolone ze swoich talerzyków a i ja jestem szczęśliwa, że moja zuch dziewczynka poradziła sobie z jedzonkiem samodzielnie. 





Jeżeli chodzi o spryt w posiłkach dla dzieci, no z tym bywa trudno. Ale inwencja twórcza matki nie zna granic. Każda z nas, w końcu na coś wpadnie i małe uparte stworzonko zje to co mu się poda. 
Pod choinkę dostałam fantastyczną rzecz. 
Mały "wycinak" do kanapek. I ową rzeczą mogę nadać kanapeczce kształt kwiatka, serduszka, kółka, trójkąta a nawet kwadracika. 
Kanapeczki są na jeden gryz, więc dziecko nie umrze od nadmiaru jedzenia, a i nawet czegoś może się nauczyć - rozpoznawania figur geometrycznych. 





Z pewnością wymyśliła to kobieta! Zdesperowana mama, mama takiego Kacperra. 
Z tego co wiem, można go dostać w empiku, ceny niestety nie znam, ale z czystym sumieniem polecam. U nas się sprawdziło. Rozmaite kształty zachwyciły Kacperka i zajadał kanapeczki bez grymaszenia, powtarzając każdy kształt zjadanego przysmaku. 
Oczywiście nie muszą to być tylko kanapki, takie kształty można nadać warzywom, owocom a nawet i ciastkom. Ma wiele zastosowań, co jest ogromnym atutem "wycinaka".

Kacperro i Bułeczka otrzymali nowe talerzyki, a mamusia postanowiła sprawić sobie nową fryzurę.
Potrzebowałam jakiś zmian i pozbawienia moich urwisów możliwości wyrywania garściami maminej czupryny. Jak każda kobieta marzyłam o długich włosach i zapuszczałam je z uporem maniaka, ale jednak postanowiłam odłożyć to na za jakieś 5 może 6lat. Kiedy urwisy zrozumieją, że włosy są nieodłączną częścią mamy i pozbawiając jej jednego włoska, sprawiamy tym ogromny ból i wyciek łez w zależności od miejsca wyrwania.
Także o to i ja, nowa a jednak ta sama.