wtorek

Nazywam się Ala 11.01.2013

*







Hejka!

To jedno z pierwszych moich wypowiedzianych słów, głośno i wyraźne.
11 Stycznia stukną mi roczek. Z dnia na dzień robię się coraz sprawniejsza i sprytniejsza.
A tego posta napiszę swoimi słowami. 
W końcu, wolno mi! Mam urodziny!!









 
 
Mama o porodzie nie lubi wspominać. Wiem tyle, że trwał on 15godzin....
No to, byłoby o czym opowiadać?  Ale skoro nie chce, naciskać nie będę. 
Urodziłam się cała i zdrowa.
Przez sześć najbliższych miesięcy, mamusia karmiła mnie piersią. 
Potem było troszkę pod górkę, bo łakomczuch ze mnie i mleczko mamy mi nie wystarczało.
Po szóstym miesiącu to już tylko kaszka mleczno-ryżowa. Gęste, ciepłe i brzuszek pełny!!
Rzadko ulewałam, dużo spałam i dużo jadłam. 
Jestem dzieckiem wymarzonym!! 
 
W sobotę rano mama chodziła lekko spanikowana. 
Podłoga lśniła, więc fajnie było się poślizgać w rajstopkach po domu. 
Potem zaczęło się rozstawianie stołów, ustawianie krzeseł.....Chwila, chwila?
Niby mój dzień, a wszędzie jakieś tory przeszkód mi robią. 
Troszkę popłaczę, a nóż weźmie mnie na rączki. 
Cały dzień opowiada mi o tm, że dziś jestem najważniejsza, że przyjdą goście i prezenty mi przyniosą...no fajnie, a jedzenie będzie?!
Troszkę z bratem się podroczyłam i koniec, końców sił mi zbrakło. 
Buuuutla ukochana z kaszką i kima! 
Kiedy się obudziłam, rodzice przebrali mnie w sukieneczkę. 
Czarną w białe kropy.Kto ubiera dziecko na czarno w jego urodziny??!!No MAMO HeLLOŁ!!?? 
No nic została czarna w kropy, ehh...
Na górze czekali już znani mi ludzie. Babcia, dziadek, pierwsza ciocia, druga ciocia, Jezu za dużo tych ludzi!! Chyba się popłaczę!! AAAaaaaaa, o misio. No misio jest fajny, miękki. O żółwik, jeździ i wydaje okropnie hałaśliwe dźwięki, fajny jest. O bratu też się spodobał, o i zabrał. Niech no ja tylko podrosnę. 
Znani mi ludzie usiedli sobie przy stole i zajadają te pyszności, co to je mama dzień wcześniej przygotowywała. Zapewne o jedzonku zrobi następny wpis. 
Mamusia trzyma mnie na rączkach i prosi o zgaszenie świeczki. Bardzo się starałam, ale braciszek wredota postarał się bardziej. 


Posadzili mnie do fotelika i oooooooooo!!
Mama dała mi całą, CAŁĄ babeczkę. Tą z masą różową na górze, a w środku taka miękka, czekoladowa, PYCHA!!. 









Jak już ją zjadłam i widziałam, że nikt nie patrzy,
to zjadałam mini okruszki z blacika mojego fotelika.
Takiego glonojadka robiłam. Po co ma się zmarnować? 



Wszystkie te wydarzenia, jedzenia, krzyki i zabawki wymęczyły mnie totalnie. 


Dotarłam do łózia i  śniłam o beztroskim życiu.
A poczekajcie, tutaj mała retrospekcja. To jeszcze nie koniec! Ja idę spać, ale Wy pooglądajcie mnie sobie i poczytajcie,  o kilku ciekawostkach.

Co nieco, o imieniu Alicja.

Alicja to zaradcza i twórcza kobieta. Z tego też powodu dobrze się czuje w zawodzie nauczyciela, muzyka lub artysty. Alicja bardzo kocha rodzinę i jest jej bardzo oddana. Jako gospodyni jest oszczędna i umie wyśmienicie gotować nawet wyszukane potrawy. Alicja umie zachować się w każdym towarzystwie oraz potrafi szybko dostosować się do każdej sytuacji. Ma wielkie poczucie humoru i jest lubiana przez znajomych.
Imię Alicja pochodzi prawdopodobnie od angielskiego zdrobnienia niemieckiego imienia Adelheid (Adelajda) co oznacza: niewiasta o szlachetnym obliczu i usposobieniu. Możliwe jest również inne pochodzenie od greckiego słowa aletheia (pisanego alitia) – prawda

Póki co, piszą prawdę. 
Cóż jestem już duża. Noszę ubranka na rozmiar 80/86.
Mam bujną czuprynkę, 5ząbków i kolejną igiełkę widać. Chodzę jak przytrzyma się mnie za rączkę. 
Kocham jeść i zjadam to co mi w łapki wpadnie. 
Potrafię powiedzieć : Mama, Tata, Hejka, Khhhhhh ( kot). Wydaje z siebie krzyk o niesamowitej tonacji, ale teraz wam nie pokarzę, bo mama by się rozzłościła.  

No to, do zobaczenia!!