czwartek

...Zombi przebrane za człowieka....

*

Rozpoczął się huk medialny. Wszędzie Halloween, niczym Boże Narodzenie. Miesiąc wcześniej w sklepach dynie, koty z wykrzywionym kręgosłupem, czarownice i duchy w oknach.
W końcu jest na czym zarobić.
Z tym że Halloween jest już od dawien dawna, to czemu do Polski przybył dopiero teraz?!

Co to jest, to całe Halloween? 
Po historię powstania tego święta, zapraszam do cioci Wikipedi. 

Troszkę się wciągnęłam, dałam się podejść tej całej zabawie. Opowiem wam o moim przebraniu. 
Przedstawię wam strój człowieka, który przyodziewam codziennie.

Od czego się zaczyna? 

A od tego, że jak każdy umarlak mam swoją trumnę (łóżeczko). Codziennie
jestem brutalnie wyrywana ze snu wiecznego i zaganiana do przygotowania mózgów na ciepło.
Kiedy pozbieram członki do kupy, idę do łazienki przygotować swoje przebranie.


Pacze w lustro i wiem że to był błąd!
Zielonkawo-biała cera, dziwny swądek, sińce pod zapadniętymi oczodołami, fryz nie z tej epoki, usta wysuszone i zmarchy!!!!

Powolnymi ruchami, co to by mi ręka lub noga nie odpadła(zdarza się) wchodzę pod prysznic. 
Zmywam z siebie pajęczyny i robale, te co mnie w trumnie powoli zjadały i bezskutecznie muszę dodać.
Kiedy już ciało stało się białe (zieleń z wodą zeszła), sięgam po pomoce dydaktyczne!


Dochodzimy do umiejętności budowlano-architektonicznych. Wpierw gruncik trzeba rzucić, żeby powierzchnie ujednolicić.

Szpachla, szpachla i jeszcze raz klej zakończony tapetą. Troszkę koloru, kamuflażu, tam się naciągnie a tam podciągnie. Efekt końcowy?


Niby człowiek, no tak mi się wydaje. Ludzie nie uciekają. Zapach całkiem przyjemny, bo czekoladowy i włos w kuc zaczesany. Inaczej się nie da, dzieci ograniczają możliwości fryzjerskie.Także można wyjść na ulicę. 

Mąż, dzieci i reszta rodziny obchodzą ze mną Halloween każdego dnia. HA! 
Co tam 31, co tam jeden dzień z kalendarza, jestem wyjątkowa..ha!

Zaraz wracam do swojej trumny, takiej przyjemnej i chłodnej, ale najpierw poproszę męża o pomoc.
Ktoś ten badziew zeskrobać musi. 

Pozdrawiam, pomysłowość na pierwszym miejscu musi być! A nie czarownica, kocica czy inne takie!
Życie codzienne uczy nas fantazji.

....................................................................................................................

I z pozdrowieniami dla kochanego dziadka(który jest tu stałym bywalcem), prawnuki. 

Ala zjadła strasznego duszka a Kacperro postanowił wyglądać jak stary człowiek, stary i zmęczony.



!!! HAPPY HALLOWEEN !!!
 

Sta­now­czo za­mie­rzam, gdy przyj­dzie na mnie czas, wy­zionąć ducha przy jak naj­mniej­szej po­mocy ze stro­ny me­dyków, a póki co - hu­laj mo­ja niegodzi­wa duszo.  Albert Einstein