niedziela

Z dalekich ciepłych mórz Zwarte Piet wraz z Sinterklaasem przywieźli wór prezentów.

*

Powszechnie wiadomo, że Święty Mikołaj mieszka na biegunie i pomagają mu elfy.
A guzik prawda! 
Prawdziwej historii Świętego tu nie poznacie, jest dość pruderyjna i rujnuję wizję tego co już kiedyś wiedziałam.
Ale ten prawdziwy Mikołaj, pochodzi z Holandii. 



Sinterklaas zamiast sań miał swój statek. A elfy tak naprawdę to ciemnoskóry sługa Zwarte Piet. I tak, podróż najwidoczniej była dość wyczerpująca i długa, bo prezenty otrzymaliśmy dziś. 

I broń Panie Boże nie narzekam, w takim stylu to mi się każdy może spóźniać.
Dzieci szczęśliwe, mąż uradowany a ja mam zapas słodyczy na przyszły rok.

Złośliwość losu tu dała znać o sobie, zaplanowałam ćwiczenia, dietę i zdrowy styl zycia.
I bum! Taka paka.
Znane jest wam pewnie zjawisko, jak nie ma nic słodkiego to dosłownie nawet cukru w domu brak. A jak jest to aż nadto.

Także z Holandii przywędrowała wielka paka słodkości i resorków a mały elf przyniósł swojemu chrześniakowi cudną sówkę i ciepły kocyk dla Panny Krzykalskiej w hello kici.

Pochwalę się, a co. W końcu mi można ?! 



 Dziękuje Bożenka za przepis na pierniczki, są pycha!