wtorek

Świąteczna tradycja...zabijana nowymi trendami.

*


Rozpoczął się grudzień, uwielbiam ten miesiąc. Przepełniony magią i specyficznym klimatem. 
Lato ma swój urok dzięki promieniom słonecznym, a zima zawdzięcza swój czar małym, białym płatkom śniegu i tej minusowej temperaturze oraz nadchodzącym świętom. 


Odkąd mam własna rodzinę zaczęłam zwracać większa uwagę na tradycję świąteczne. 
Jak byłam młoda, w sensie smarkatym dzieckiem, nie miało to dla mnie jakiegoś większego znaczenia.
Był to dzień wolny od szkoły, rozłąki ze znajomymi, latania do sklepu w te i na zad bo rodzice nagle dostawali sklerozy. Ale i w ten dzień spotykałam się z rodziną, dostawałam prezenty i przejadałam się do granic ludzkiej możliwości. 
Teraz wszystko nabrało większego znaczenia. 
Od 1 grudnia staram się tak organizować czas aby na święta być zwartym i gotowym.
Chce przygotować ozdoby świąteczne, prezenty i listę smakołyków na dany dzień. 
Dla dzieci, grudzień  ma być jak mały Disneyland.
W każdym oknie jakieś świecidełka, bombki, Mikołaje itp. W domu unosi się aromat pierniczków, pomarańcz z goździkami  i cynamonu.  W głośnikach dźwięczy Frosty the snowman i wiele innych kolęd.
Po szafkach poukrywane prezenty i........i z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej zakupu choinki i karpia.

No i właśnie o choince i karpiu chcę tu parę słów powiedzieć. 
Zanim się zaczytasz, pamiętaj że jest to moje zdanie i mój blog. Oczywiście interesuje mnie Twoje, ale nie skreślaj mnie od razu, jeżeli coś Ci się tu nie spodoba. 

Dla czego choinka?
Drzewo oznacza życie, nadejście czegoś nowego i narodzenia. W dawnych czasach na wsiach gospodarz "kradł" coś(gałęzie,drzewko) z innego świata(las) i to miało przynieść mu szczęście w nowym roku. Choinka największą popularność zdobyła w protestanckich Niemczech i właśnie to dzięki nim zawdzięczamy, przybycie na przełomie XVIII/XIX wieku, owego drzewka do Polski.
Z początku drzewko było przybierane słodkościami, pierniczkami i rajskimi jabłkami a z nadejściem  kolejnych lat trendy zaczynały się zmieniać. 


Dla czego karp? 
Ogólnie mówiąc, karp jest Polską tradycją. 
Jest to ryba tania w utrzymaniu i niesprawiająca kłopotów.
Ciężko jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. 
Polubiliśmy ta rybę od wielu wieków, było to łatwe do zdobycia biało a i tanie do tego. Więc jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze.
Zaczęliśmy go przyrządzać na wiele sposobów i co święta gościł na wigilijnych stołach, przez co zasłużył na miano tradycji wigilijnej.
Ryba od samego początku jest symbolem chrześcijaństwa i chrztu. Zjedzenie ryby podczas wieczerzy wigilijnej miało zagwarantować zdrowie, dostatek, siłę i obfitość. 


Wraz z nadejściem kolejnych lat, nadchodzą kolejne tradycję i zwyczaje. 
Ogólnie w życiu codziennym zaczyna dominować eco styl. 
Taki nowy trend do nas zawitał, od co. 
I powiem szczerze, że nic do tego nie mam. Jest parę eco pomysłów które mi się podobają i są tez takie, które wydaja mi się co najmniej absurdalne

Od kilku lat, wraz z wejściem eco mody, słyszy się o zakazie ścinania choinek. 
Nie bo drzewko, nie bo życie, nie bo jak to tak?!!
Kupmy sobie ekologiczną, która kosztuje krocie. Która nie pachnie i nie gubi igieł. A w ogóle to zrób ją sobie sama!  Ma się pięknie rozkładać i strat do środowiska nie wnosić.
Jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić święta bez zapachu drzewka i tych igieł zbieranych przez cały rok. 
Wizja ubierania tekturowego niby drzewka, jakoś mnie nie rajcuje. Już widzie radość na twarzy dziecka, które przypina do butelki pierniczki.
Temu trendowi mówię stanowcze nie! 
Od małego pamiętam ubieranie choinki, jej zapach. Nie chce tego odbierać dzieciom na rzecz chwilowej mody.

Z karpiem zaczyna być podobnie. 
Nie zabijaj, on żyje i czuje! Chce żyć. Zwierze jak człowiek, no jak to tak?!
Serio?! 
Czyli mam rozumieć, że na waszych( mówię do tych co ratują karpia) stołach nie ma również łososia, pstrąga i śledzia?! To co wy jecie w te święta?!
Przecież inne ryby czują tak samo jak karp. Ryba to ryba. 
A zdajecie sobie sprawę, że jak wpuściliśmy karpia do rzek i jezior stał on się "pasożytem"? W rzeczywistości zaczął zakłócać ekosystem. Stał się zagrożeniem dla innych gatunków, które koniec końców wymierają przez ot karpia.
Ja osobiście nie przepadam za tą rybą. Jem ją jak naprawdę najdzie mnie ochota i to tylko z pieczarkami. Natomiast Tomas nie wyobraża sobie świąt bez tej ryby. Tomas jak i  wielu innych ludzi. 
Przez jednego uratowanego karpa ginie inna ryba. 
Pomyślcie o tym. 

Magia  świąt to tradycja, a tradycja zachowa się tylko dzięki nam i temu co chcesz przekazać dalej. 
Macie jakieś ciekawe pomysł na święta?  Może u was jest jakaś nietypowa tradycja? Podzielcie się nią z nami, będzie mi bardzo miło.