środa

Tata - moje dzieciństwo

O tatusiach pisałam już tutaj.

Wcześniej wspominałam, że co nieco opowiem o swoim życiu prywatnym. 
Ostatnio blogujące mamy wzięły udział w akcji związanej z ojcami.
Dziecko potrzebuje taty, tak samo jak matki. Podczas rozpraw sądowych, zbyt często dziecko trafia do mamy, nie biorąc pod uwagę uczuć i praw ojców. 

Powiem wam szczerzę, że nie wyobrażam sobie mojego dzieciństwa bez udziału taty. 
Gdyby nie On, tak wiele by mnie ominęło. Wiele wspaniałych chwil, umiejętności a przede wszytki wspomnień, które na zawszę zostaną ze mną.

Od początku....


Pierwsze co pamiętam, to jak byłam naprawdę maleńka i jak tata mnie rozśmieszał. Napiłam się wody i zaczęły się wygłupy, po czym zrobiłam tak zwaną "fontannę". 
Za mojej maleńkości tata pracował po wiele godzin. Jeździł po całej Polsce i przywoził coś fajnego z każdego zakątka. Zapamiętałam pierwszą, cudną lalkę w stylu " Barbie". Miała czarne długie włosy. Była piękna. 
Pamiętam spacery po parku, jak biegałam za tatą. 
I podróże pociągiem, do prababci. Zawsze w tedy tatuś kupował nam(siostrze i mi) słone pestki słonecznika. A żeby umilić nam czas, co chwilę wymyślał jakieś zabawy typu: 
-Zgadnij co widzę
-mówił jakieś słowo i miałam wymyślić następne na kończącą się literę jego słowa. np. but-tatar -rak-kot...
-co Ci się kojarzy ze słowem.....itd

Kiedy podrosłam, nauczył mnie grać w piłkę i nawet to lubiłam. Po mimo złamanego nosa, ręki, tak byłam a nawet jestem kaleką, uwielbiałam grać w gałę. Czasami w głupka, albo kto pierwszy strzeli gola. 
Nooooo i hola!!! Nie zapomnijmy o słynnym Małyszu! 
No to były kilku godzinne rozgrywki przed komputerem. A jak się skoki znudziły to FiFa szła w ruch a jak już palce bolały od joysticku to przerzucaliśmy się  na wyścigi samochodowe!!!:D Adrenalina była dostarczana na bieżąco.
I myślicie że jak miałam lat naście to mi się znudziło?! Nic z tych rzeczy. 
Tata wziął mnie na ryby. I tak narodziła się nowa pasja wędkowania. Karpie, szczupaki i płotki to było coś. Najpierw nauczyłam się łowić na gruncik a z czasem wszedł spinning. 
Wspaniałe godziny spędzone nad Zalewem Zemborzyckim.

Szybka jazda na rowerze a potem na łyżwach. Ekstremalne zjeżdżanie na sankach zimą. I rolki też na nogach dzięki tacie miałam. 

Całe osiedle przychodziło z nim grać w kosza, albo nogę. Wiele mam i sąsiadek było mu wdzięcznych za to. Za ten czas który poświęcał mi i moim znajomym. 

Tata również zaraził mnie pasją do książek i muzyki. 
Przygody małego Mikołajka, książki historyczne. Lady Punk, Fredy Mercuty, Enya, Enigma itp. 

Kalectwo miałam chyba wrodzone. Przynajmniej dwa, albo i trzy razy w roku lądowałam w szpitalu. Złamanie, skręcenie i/lub stłuczenie. Zawsze towarzyszył mi tata.
Umilał mi ten nudny czas, który mijał podczas czekania na prześwietlenie. 

Uczył mnie matematyki( tuman byłam nieprzeciętny), i zaraził zamiłowaniem do historii starożytnej. 
Poświęcał mi cały swój wolny czas. 
Wracał zmordowany z pracy, chwilę się przespał albo nawet nie i zaraz leciał aby się z nami bawić.

Głowę ma pełną pomysłowych zabaw. 
Z siostrą uwielbiałyśmy grę w kulki. Kto nie zbierał szklanych kulek? 
Miałam tego całe mnóstwo i różnej wielkości. I tak narodził się pomysł na zbijanie kulek. 

Mogłabym tak wymieniać cały dzień. 
Cały swój czas nam oddawał. Uczył, zabawiał. Nie było tego końca. 
Nie wyobrażam sobie jak by Go miało nie być. Co  by było gdybym nie miała takiego taty?
Zobaczcie ile by mnie ominęło. Zobaczcie jak by moje dzieciństwo się zmieniło. 

Kacperro nie miałby z kim tak szaleć. Jeden z drugim momentami bawią się jak rówieśnicy. Tyle w nich szczęścia i radości. Jestem pewna, że synek i córka są szczęśliwi i dumni z takiego dziadka.

Nie rozumiem matek które chcą odebrać prawa rodzicielskie ojcu, bo ten, np. nie chce jej dać rozwodu. Nie pojmuje jak można wyjechać za granicę i pozbawić od tak, dziecka taty.Albo szantażować uczuciami do dzieci.

Jestem wdzięczna mojemu Tacie za ten czas. Za te chwile i wspomnienia. Za to czego mnie nauczył.
Jednym z moich marzeń, jest to aby Tomek był dla Kacperra i Bułeczki taki ( w małym stopniu chociaż), jaki mój Tata był dla mnie.  



Idzie mu to całkiem nieźle. Stara się i poświęca wolną chwilę dzieciakom.

Dziś dla przykładu naprawiał z Kacperrem traktorek. 
Synkowi zepsuła się ukochana zabaweczka. Chodził ostatnio i prosił o batelyjki do tlaktolka. 
Nenek pobiegł na drugi dzień do sklepiku, kupił batelyji ale psikus....traktorek umarł!
Rozpoczęła się akcja reanimacja.


Traktorek nie działał. Rozkręcili, serduszko wysłuchali, kabelki posprawdzali i nawet jakieś urządzenia podłączali, ale jednak się nie udało. Na traktorek przyszedł już czas. 
Tatuś stwierdził, że trzeba nowy!
I tu oniemiałam. Żebyście zobaczyli Tomasa w pokoiku Kacperra. Wygląda to przeważnie tak;
-Kuuuurdee ile On ma zabawek! Połową się nawet nie bawi! Trzeba zebrać część i oddać do domu dziecka!!
- Co to jest?! On nawet tego na oczy nie widział!! $%##$%$( nadepną na klocka)
 Także sama jestem zdziwiona, kiedy tatuś twierdzi że synkowi jest nowa zabawka potrzebna. 

Uwielbiam się patrzyć na ich wygłupy. Piszczą, śmieją się i drą te japki razem.
Jedzą, brudzą i krzyczą razem. Kacperro chce wiedzieć gdzie tatuś jest jak go nie ma i kiedy wróci.
A buzi na do widzenia i dobranoc musowo musi być!
Spać położyć też musi Nenek, bo nikt tak nie czyta Biblii jak tata.

Jak mogłabym odebrać te chwilę dziecku?! To jest grzebanie części jego osobowości. 


Ps. Alicja zaczęła chodzić!!! Co prawda z popychadełkiem, ale zawsze sama!
Kacperro bardzo był z siostry dumny i mówił jej gdzie ma iść. Do tego dodawał; biegnij, no sybciej, no oć!!
Tak więc wielki postęp dziś nastał. 

 A Wy, jakie macie wspomnienia z tatą w roli głównej?

Koloryt naszego świata wywodzi się ze stosunku do matki, a jego forma ze stosunku do ojca.   - Antoni Kępiński