czwartek

Dogonić czas....



To były dni, gorące i wyczerpujące, pełne złości i braku mej cierpliwości.
Sił mi ledwo wystarczało na to aby do łóżka wejść. 
Mistrzem w de motywowaniu mnie okazał się piesek. 
Ząbkowanie, rozrabianie,kopanie dołów, krzyki  i piski tak spędziłam środę i czwartek.
Jutro przybywa odsiecz, chyba zamknę się gdzieś w czterech ścianach i nie wyjdę przez dzień cały. 
Jakoś szybko miną mi ten tydzień bez Tomasa. 
Czy wy też tak macie? Odkąd mam dzieci, nie mogę dogonić się z czasem, patrze w kalendarz i szoku doznaje że np. jest piątek a ostatnio patrzyłam i był wtorek.

*
Dziś wam napiszę jak radzę sobie ze wszystkimi obowiązkami dnia.(pranie,sprzątanie,gotowanie,mycie podług, karmienie i kąpanie dzieci,mycie naczyń itp)
Po pierwsze moi drodzy nie jestem wonder woman i nie mam nad przyrodzonych zdolności. Jeśli ja to potrafię to potrafi to każda/każdy z was.
Po drugie, korzystam z każdej danej mi pomocy i okazji. Nie pozwalam sobie na marnowanie takich szans.
Po trzecie zanim wstanę z łóżka, muszę dokładnie przemyśleć jak będzie wyglądać dzisiejszy dzień.(Po mimo tego iż w trakcie realizacji ulegnie zmianie, mamy dzieci a z nimi nigdy nic nie wiadomo)
Po czwarte, jak już jest coś zaczęte to się tego trzymaj i postaraj się skończyć.
Po piąte, sprzątanie łącz z zabawą dla dzieci, będzie łatwiej uniknąć zbędnego płaczu dziecka.
Wstaje rano z przygotowanąw głowie listą i tak np. idąc robić śniadanie zajmuje się również wypakowaniem i zapakowaniem zmywarki, umyciem naczyń które nie nadają się do "uprania". A w między czasie gotuje mi się woda na herbatę lub mleko na owsiankę. Jeśli kuchnia jest wypucowana a śniadanie zrobione to idę do salonu i tam jem oglądając z dzieciakami wiadomości. Potem łazienka, biorę Ale w bujadełko, Kacperra wkładam do wanny a w między czasie segreguje pranie (oddzielam kolory i rodzaje), sprzątam w łazience i gdy wanna się napełni wskakuję na szybkie myju myju. Zanim wysuszę włosy, maluje paznokcie szybko schnącym lakierem. Jak już tu skończę to biegiem do piwnicy zrobić pranie. Wyjmuje Kacperro, biorę odkurzacz i sprzątam z synkiem salon i przedpokój. Nadeszła pora na obiad i w trakcie robienia go, sprzątam to co zabrudziłam., zanim sama zjem najpierw karmie dzieciaczki. Jeśli dnia poprzedniego robiłam pranie to teraz je składam. Wychodzę z Kacperro na dworek, ogród robię jak tylko wstanę, to znaczy" -napełniam basen jak i dopompowuję go 
-otwieram piaskownicę i  wysypuję zabawki
-rozkładam fotele, leżaki
Po 18/19 składam rzeczy w ogrodzie i zabieram dzieciaczki do spania. Kolacja, zęby i spać.
Kiedy dzieci już zasną 20-21 to w tedy mogę umyć podłogi w domu i zjeść spokojnie kolację. Szybki prysznic, chwila na necie lub na jakiś serial aż w końcu dzień się kończy a ja dostaje załamania nerwowego i idę spać.
Takie to trudne? Spróbuj a nóż i tobie się uda. Wszystko zależy od systematyczności i zaangażowania. To oczywiście w szybkim skrócie napisane, jest jeszcze piesek i blog.

Dobranoc i do następnego razu :)