niedziela

A kiedy następne ?

*


Która z nas nie słyszała takiego zdania? 

" Ooo, a kiedy kolejny dzidziuś?!" 

Na samo wspomnienie o porodzie dreszcz przechodzi po plecach. 
A jak już ktoś wypowiada, to magiczne słowa. Zamierzasz uciec jak najdalej!!




Przychodzi taki moment, że  kiedy patrzysz na małego szkraba, to myślisz : 
 - Przydałoby mu się rodzeństwo.

Ale kolejne dziecko? To kolejny obowiązek. 
Kolejne dziecko? To kolejny wydatek. 
Następny dzidziuś? Mniej czasu dla innych. 
I tak w nieskończoność. 

Zastanawiam się kiedy jest ten idealny czas, na podjęcie decyzji o drugim dziecku. 
Zadałam wam takie pytanie. Otrzymałam setki odpowiedzi i dwie ciągle się powtarzały.

1. Kiedy rodzice uznają, że to jest odpowiedni moment. 
2. Najlepiej kiedy między jednym, a drugim jest dwa lata różnicy. 

Co do pierwszego zgadzam się całkowicie.
Taka decyzja musi być przemyślana obustronnie. 

Odnośnie punktu drugiego, tu już mam wątpliwości.
Między Kacperrem a Bułeczką jest "książkowa" różnica wieku. 
Nie wiem, dlaczego akurat teraz o tym pomyślałam, ale uważam że jest to za mało (jak dla mnie!).

Sądzę że idealnym momentem powinien być czas w którym pierwsze dziecko idzie do żłobka,
lub przedszkola. Kiedy zaczyna być samodzielne, świadome i rozumie, to co się w koło niego dzieje. 
Mam takie poczucie, że mało poświęciłam synowi uwagi, w momencie najbardziej dla niego rozwojowym. 
Karmiąc Bułeczkę, maluch krzątał się po domu i oczekiwał na uwagę ze strony mamy. 
Nie bardzo rozumiał, że w tej chwili mama karmi siostrzyczkę. 
Oczywiście starałam się tłumaczyć.
Kacperek był obecny przy każdym karmieniu, ale jednak gdzieś w środku myślę, że to za mało. 
Będąc w ciąży tłumaczymy dziecku, że w brzuszku u mamusi rośnie rodzeństwo. 
Taki kompan do zabaw i psot. Kacperro uwielbiał tulić brzuszek,masować, 
a i od czasu do czasu poskakać po nim. 

Kiedy Alutka przyszła na świat, bywało różnie.
Najczęściej kładł się obok i paczał tymi oczętami jak siostra śpi. 
Albo nie dawał spać bobasowi, robił niezły harmider i 
akurat w tej godzinie najfajniejsze były garnki. Złośliwości się zdarzały, nie powiem że nie.
Teraz Kacperek ma 3latka, a Ala roczek. Częściej bywa wesoło, ale zdarzają się i zgrzyty. 
Kacperro musi spać tam gdzie siostra. Czasami kaszka z butli się zdarzy, bo Ala ma butlę, to jak to tak!?
Także czasami, to starsze dziecko cofa się do etapu młodszego. 
Natomiast młodsze, bardzo szybko chce przerosnąć starsze.

Jedna z mam pisała, że różnica wieku u jej dzieci wynosi właśnie te 3/4 lata.
I to co mnie zaskoczyło, nie układało się dzieciakom najlepiej. Brat odrzucał siostrę. 
Natomiast inna pisała, że właśnie ta różnica wieku, u niej sprawdziła się idealnie.
I gdzie tu logika? Jak znaleźć ten złoty środek?  Należałoby spalić tą "książkową" książkę. 

Idealny moment? Niema takiego. 
To się czuję, to się wie? Nie...
To jest nieznane. Tego nie przewidzisz, nie wiesz jak wszytko się potoczy. 
Zapytaj paru znajomych, którzy posiadają więcej niż jedno dziecko,
a zobaczysz jak zbieżne będą odpowiedzi.

Zacytuje tu, jedną z najmądrzejszych odpowiedzi jakie znalazłam. 
Są to słowa jednej z użytkowniczek forum rodzicielstwo bliskości.
Podpisuję się pod tym, pełnym imieniem i nazwiskiem.

"Z mojej perspektywy to jak z każdym innym życiowym wyborem – nie ma dobrych czy złych, są za to ich konsekwencje, z którymi będziemy się mierzyć. Mała różnica wieku – nie wychodzisz jeszcze z wprawy w obsłudze malucha a i maluchom będzie się łatwiej dogadać. No ale to dwa maluchy, które potrzebują dużej opieki i uwagi ze strony rodziców. Większa różnica – masz wsparcie starszego (bardziej samodzielnego już) dziecka, co jest tak ważne szczególnie na początku. Tylko rzeczywiście mijają się wtedy w swoich potrzebach rozwojowych. A co do gotowości – dla mnie to jest moment, w którym rodzice stają się na powrót partnerami dla siebie, przestają funkcjonować tylko w rolach mamy i taty. Nowe życie powstaje wtedy z czułości i bliskości między nimi a nie z technicznej decyzji, że to już czas na kolejnego potomka "